Wczoraj moje dzieci wyprowadziły mnie z równowagi, oczywiście moja wina w tym jest ale cóż...ja też czasami muszę coś zrobić...
Dochodził już wieczór, dziewczyny zeszły pobawić się na dół a ja zostałam na górze i kończyłam szyć zamówione literki. W pewnym momencie Maja woła ,, mamo, Gabi rysuje po ścianie" oczywiście z prędkością światła byłam na dole a tu rysunek na 1,5m x 0,5 m. Oczywiście między bazgrołami Gabi widoczne są konkretne rysunki Mai...w końcu przyznała się że tylko narysowała zająca, nietoperza i lwa...
Patrzę na rysunek trudnozmywalny ( kredki świecowe) i stwierdziłam, że,, pięknie że zaraz tata wróci i znów mnie się oberwie, ze nie dostatecznie dobrze kredki schowałam i że nie pilnowałam dzieci" na co Maja mówi ,,bo nie pilnowałaś tylko szyłaś na górze"
Chwila ciszy i Maja mówi: no i ojciec zaraz przyjedzie
ja: nie ojciec a tata
Maja: dla mnie tata a dla ciebie ojciec?
ja: nie, to nie jest mój ojciec, tylko mój mąż
Maja: aha dla mnie tata a dla ciebie Paweł?
Po prostu czasami mi już ręce opadają...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz