poniedziałek, 3 marca 2014

kolejna lekcja dla mnie...

Czwartek
Zrobiłam zupkę pomidorową...dziewczyny zasiadły do posiłku i ani tkną...
Ja przygotowuję im leki, które mają zażyć po jedzeniu.
Maja mówi do mnie ,,mamo, makaron jest dobry, ale zupa nie bardzo", Gabi nie trzeba było dwa razy powtarzać, skoro nie dobre to nie dobre...
odwróciła miskę i wylała zupę na stół, następnie ręką wszystko zgarnęła na podłogę...
Byłam w szoku...ale szybko się z niego otrząsnęłam i powiedziałam że ma to posprzątać. Wzięła hu steczki higieniczne i zaczęła ścierać z poważną miną i wtedy szok Gabi sprząta z groźną miną i raz po razie powtarza k...wa, k...wa...
Po prostu mnie zatkało, siadam koło niej i mówię że to bardzo nie ładnie tak mówić, że jak się zdenerwowała to niech mówi,,kurcze,, na co Maja mówi,,mamo nie mów jej kurcze bo ja jej powiedziałam ze mówi się k...wa i ona teraz tak mówi...

Piątek
Gabi wypadło coś z rąk a ona na to ,, bam k...wa, bam..." więc mówię,, chyba kurcze" ona na mnie popatrzyła i mówi ,,k..wa"

Niedziela
Gabi chodzi i cały czas powtarza...kurcze, kurcze, kurcze ...na co maja ,,Mamo dlaczego Gabi mówi kurcze nie k...wa?
Na szczęście tego Gabi nie usłyszała...
I na razie jest kurcze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz