Stało się...Gabrysia dołączyła do naszej rodzinki.
Wydaje mi się, iż przyczynił się do tego dłuuugi spacer we wtorek z Agą, Mają i Julcią...2 h po mieście. poszłyśmy Mai pokazać zwierzątka w szopce, niestety jeszcze ich tam nie było. Więc przeszłyśmy całe miasto, już ledwo co doszłam do domu. Wieczorem jeszcze pojechałyśmy z Agą i Ewą do nowootwartego PEPCO. Paweł miał w pracy wigilię i chciał zostać, i w końcu się zgodziłam ale on mimo wszystko wrócił...i dobrze bo przegapiłby narodziny swojej drugiej córci.
Maja o północy zaczęła płakać, poszłam do niej ale nie chciała się uspokoić tylko przytulała się do mnie i głaskała po brzuchu aż usnęła, miałam już wstawać, gdy coś zabulgotało i ,,polały się wody,, wyskoczyłam z jej łóżka jak oparzona ale zalałam jeszcze dywanik i pół przedpokoju... była 1.30 znajome uczucie z tym że z Mają wody odeszły mi o 2.00 nad ranem.
Bratowa jeszcze nie spała także pomogła mi się ubrać, pozmywała wody z podłogi i zrobiła Pawłowi kawę. No i najważniejsze zajęła się Mają.
Ja zadzwoniłam do położnej i umówiłyśmy się na miejscu, na porodówce.
Tym razem było szybciej na porodówce byliśmy z Pawłem po 2.00 a Gabi przyszła na świat o 3.25 z Mają było o wiele dłużej bo jak o 2 odeszły mi wody tak Maja pojawiła się na świecie o 12.05 w południe.
Z Gabi było szybko, intensywnie i bardzo boleśnie...zwłaszcza że na oddziale jest super ekstra nowoczesne znieczulenie /gaz rozweselający/, którego niestety dla mnie zabrakło...
Po powrocie do domu (Gabi urodziła się w środę a w piątek rano byłyśmy w domu) Maja nie bardzo przejmowała się siostrą i tym, ze jest bo był Marcinek i była zajęta nim.
Pierwsza noc w domu była koszmarna...Mai pokój zajmowali dziadkowie także Maja spała z nami i jak Gabi zaczynała płakać to zaraz wtórowała jej Maja itd.
We wtorek 27.12 ( w dzień terminu narodzin Gabi) odwiedzili nas jeszcze ciocia Marysia , Madzia i bliźniaki więc Maja nadal była zajęta gośćmi.
Od środy zostałyśmy same we trzy, goście pojechali do domu, tata do pracy ... ciężko było bo Maja nie sypia w dzień a Gabi w nocy. Sylwester spędziliśmy z Olborskimi. Maja padła ok 23.00 a my stwierdziliśmy ok 2.00 że też najwyższy czas pójść spać...niestety nasza młodsza córcia stwierdziła że czas zacząć noc i usnęła o 6 rano...a później spała w najlepsze...na szczęście tata ma 2 tyg urlopu tacieżyńskiego od 2.01.2012. Nawet nie chcę myśleć co będzie jak tacierzyński się skończy. Miałam szansę w końcu przespać noc po ponad 2 latach a teraz znów będę musiała poczekać ok 2 lat? załamka ...To były ciężkie 2 tygodnie a to dopiero początek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz