wtorek, 16 czerwca 2015

I już czerwiec

Czas strasznie szybko leci dopiero był luty....
Wiele już za nami miłych i niezbyt miłych wydarzeń.
Z tych bardzo miłych to w maju w szkole i przedszkolu odbywał się Dzień Mamy i Taty, jestem bardzo dumna gdyż obie ślicznie nauczyły się swoich wierszyków i bez problemu wyrecytowały je przy grupie i tłumie rodziców.
Maja zakończyła już zajęcia Wczesnego Wspomagania Rozwoju, było pożegnanie, maskotki, prezenty...bardzo miło i sympatycznie.
Odbyły się już 8 Urodziny bliźniaków....sto lat Haniu i Filipku...

A z tych mniej urokliwych wydarzeń to zmarł mój tata a dziadek dziewczynek. Pojechałyśmy tam jak jeszcze żył, lecz dziewczynki się z nim już nie zobaczyły, gdyż był w szpitalu. Wytłumaczyłam im to tak jak potrafiłam i coś na pewno po swojemu zrozumiały.
Maja pytała mnie, gdzie są rodzice dziadka odpowiedziałam że w niebie na co ona za parę dni jak dziadek umarł powiedziała że jest już w niebie ze swoimi rodzicami.
Ostatnio jak szła spać to w ciemność powiedziała ,,dobranoc dziadku".
A jak się ostatnio bawiła u małej Lenki badając pluszowego psa i kota, powiedziała że pies jest zdrowy a kot ma raka i żółtaczkę...

Teraz umiera ich prababcia a moja najukochańsza babcia, na razie powiedziałam Mai że babcia ,,Calineczka" (tak nazywają ją dziewczyny) jest bardzo chora i niedługo pójdzie do nieba Maja powiedziała że pójdzie do swojej mamy i dziadka Zdzisia...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz