Wakacje a może lepiej mówić czas letni bo typowych rodzinnych wakacji nie było i może nigdy już nie będzie (nie było i nie będzie będzie poprawniejszą formą).
Bylismy i byłyśmy w kilku miejscach, także w skrócie:
były odwiedziny u Anetki i Krzysia w okolicach Białegostoku z racji rozmowy kwalifikacyjnej Pawła (taty). Później był mój debiutancki wyjazd tylko z dziećmi (no zabrałam jeszcze z nami Agę i Julię). Pojechałyśmy do Nowej Dęby odwiedzając po drodze Mokoszyn, Urszulę i Anię Kowalską. Paweł nie chciał jechać z nami zasłaniając się poszukiwaniem pracy.
Spędziłyśmy czas w Nowej Dębie i Januszkowicach. Był to udany urlop.
Ostatnie 2 tyg wakacji spędził u nas Marcinek. Maja z Marcinkiem znaleźli wspólny język i super razem spędzali czas. Gabi w związku z pierwszym niekontrolowanym obcięciem przez siebie i siostrę poddana została fryzjerskiej metamorfozie wg mnie udanej i pasującej do jej temperamentu
po własnym strzyżeniu
po fryzjerskiej metamorfozie
- Urodziny Mai
była Ewa więc i piękny tort, było mnóstwo dzieci i wspaniała zabawa no i mamy w domu 5 latkę...oj jak ten czas leci
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz