środa, 31 grudnia 2014

dawno mnie tu nie było...



Przykurzył się nieco ten mój blog, wpisów brak bo i czasu zbyt dużo nie było…a że mam alergię na kurz wiec pisząc sprzątam kurzowy nalot.

Właśnie stary rok powoli dobiega końca więc czas rozmyślań i kończenia tego co można zamknąć by dać możliwość od nowego roku pozaczynać nowe sprawy.

U nas przez te parę miesięcy wiele się wydarzyło.

Maja chodzi do szkoły do zerówki, chodzi na zajęcia usprawniające jej rękę, kontynuuje naukę tańca. Gabrysia chodzi do przedszkola, niestety ostatnio kaszel utrudniał jej obecność wiec siedziała ze mną w domu. Męczy ją ten refluks ale walczę z  tym jak mogę .

W przedszkolu ma ulubioną panią Karolinkę i ona też jest chyba lubiana.

Maja otrzymała jak na razie jedną uwagę dotyczącą niesłuchania i chyba tak bardzo się tym przejęła, ze na razie mam spokój.

Jako szkolniak była już na 2 wycieczkach na 1 w Płocku w teatrze i zoo ( powiedziała po niej, że więcej nigdzie nie jedzie bo za daleko było) a druga na kulki do Sochaczewa.

We wrześniu wzięliśmy udział w programie Idealna Niania…oj działo się działo…ale ja widzę w tym wszystkim wiele pozytywów, pomijając fakt iż jest to jakieś wyzwanie, coś nowego i oderwanie się od codzienności to na pewno taka przygoda co się zdarza raz.

Dziewczynami na planie podczas nagrania zajmowało się 2 panów scenografów co później zaowocowało to fascynacją tatusiem…odkryły w końcu że facet jednak ma coś innego do zaoferowania niż mama kobieta…

Na szczęście ten efekt utrzymuje się do dnia dzisiejszego. 





Ja trochę popracowałam przez te miesiące, nawet miałam sporo zamówień, z czego jestem bardzo zadowolona. Udzielam się też w szkole robiąc dekoracje na uroczystości…

Gabrysia urosła, mówi praktycznie wszystko, płynnie pełnymi zdaniami. Powtarza wszystko po Mai, naśladuje ją no i zrobiła się straszna skarżypyta.  Z histeriami nadal walczymy. Zadowolona jestem, że śpi w swoim łóżeczku i w swoim pokoju no i na noc już nie używa pieluch (od października).

Maja zrobiła się nieznośna, pyskuje, nie słucha, histeryzuje. Masakra, ręce mi opadają, a myślę że będzie jeszcze gorzej. Nie mam pojęcia jak do niej dotrzeć. Raz mnie kocha a raz nienawidzi, wykrzykuje że jestem głupia i takie tam. A po burzy przychodzi, przymila się i mówi że kocha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz