czwartek, 3 lipca 2014

I mamy lato

Mam spore zaległości, z racji długiego czasu nieobecności na blogu. Niby czas nie jest długi ale w rozwoju takich maluchów to przepaść...
Gabi już od 2 miesięcy załatwia się do toalety, także zrezygnowaliśmy z pieluch ( hura!!!!), a było to tak, że pewnego dnia Maja dostała w prezencie spory woreczek majtek, ślicznych no i Gabi stwierdziła że ona nie chce pieluchy tylko majtki....no i tak się zaczęła przygoda z majtkami. Oczywiście przez pierwsze 2 tygodnie sikała i robiła kupsko w majtki, choć to drugie załatwiała na dworze, np na kostce przy bramie, trawie. Znajomi się z nas śmiali że nie mamy psa a kupska są wszędzie...oczywiście Gabi pokazywała gdzie zrobiła i szłam sprzątnąć, ale ona sama po zrobieniu kupki zadzierała majtki na dupsko i tak chodziła...Ależ jaka ona byłą dumna z siebie, wszystkim pokazywała że ma majtki. Byliśmy już na 2 dłuższych wyjazdach (ok 300 km w 1 str)i na oba nie dała założyć sobie pieluszki i nie zesikała się w fotelik. No i tak jak z Mają nie mam już z nią problemu, ona nie woła tylko idzie do toalety i załatwia się sama. Tylko w obliczu robienia kupki mówi że idzie robić kupsko...Mówi coraz więcej, całymi zdaniami, niekiedy łączonymi z dziwnymi słowami typu ,,mamo odź Agi brum brum,, 
Z dnia na dzień słownictwo szlifuje. Na dzień dzisiejszy wymawia poprawnie imiona Aga, Paweł, Maja, Aga, Julia, Maciek,Beatka, Ola, Ala, 
Na siebie jeszcze niedawno zapytana o imię mówiła... ja! Alka, teraz mówi Gabi, na mnie mówi masiena, na wiktorka Iktor.
Najbardziej przekręca keczup- kepać.
Niestety nadal jest wrzaskliwą i piszczącą małą histeryczką choć Mai chyba w tym nie przebije.
Po wakacjach Maja wybiera się do zerówki szkolnej a Gabi do przedszkolnej grupy trzylatków.
W poniedziałek 30 czerwca Maja zakończyła zajęcia w klubie Malucha, niestety jej silny charakter nie pozwolił jej pozować do wspólnego zdjęcia choć po zajęciach sesja była dodatkowa z kolegą Wiktorem.

Ten miesiąc obfitował w wyjazdy i spotkania.
W dzień dziecka 1 czerwca byliśmy całą rodziną  w Żyrardowie na placu, było malowanie twarzy, rysowanie, malowanie...a później rodzinne lody w kawiarni i wypad na basen...fajny dzień










Byliśmy też w Łomży gdzie spędziłam 4 doby na oddziale z dziewczynami i dowiedzieliśmy się ze obie mają refluks. Później były chrzciny Wiktorka ale z racji choroby Pawła byłyśmy bez niego.











Odwiedziliśmy jeszcze Ewę, Piotrka i chłopaków w Oleśnicy. Było bardzo fajnie i dziewczyny były zachwycone, aż nie chciały wracać. Ja pierwszy raz od wielu lat jeździłam na rolkach w piwnicy z Ewą ( bratowa dzięki za rozrywkę), Maja dostała rolki od Piotrka i Ewy i też sobie całkiem nieźle radziła. Zresztą bardzo ładnie bawiła się z Marcinkiem. Między maluchami ( Wojtkiem a Gabi) były zgrzyty ale to normalne rozwojowo...









W sobotę 28 czerwca byłyśmy całym babińcem w Sulejówku ( ja z dziewczynami i Aga z Julką), świetny dzień. Dziewczyny zachwycone jazdą pociągiem. Maja świetnie dogadywała się z Hanią, fajnie się razem bawiły. Później gril w deszczu...fajny, udany dzień...Pozdrawiamy naszą rodzinkę z Sulejówka...





























 a oto prezenty dla Hani i Filipa z okazji Urodzin zrobione moimi rączkami...







do zobaczenia...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz