Wiosna zawitała do nas...ja oczywiście niezbyt optymistycznie nastawiona...może faktycznie się nie nadaję do roli jaką objęłam...P. tylko chodzi do pracy i ma gdzieś resztę a ja...ja mam dość.
Gabi rozgadała się...potrafi powtórzyć większość słów. Maja pyskuje ile wlezie... histeria nadal króluje w naszym domu ... a ja z tym sama. Nie mogę się ani pożalić ani pochwalić P. bo on jest zajęty sobą, jak zwykle zresztą. Teraz ma problemy w pracy, wcześniej ze mną itp...
Ostatnio w czwartek byłam na spotkaniu w szkole specjalnej odnośnie SI i zaburzeń Mai. Dziewczyny zostały z sąsiadką i tak jej dołożyły ( histerią i Maja wykrzykiwała głupoty), że sąsiadka i wcale jej się nie dziwię więcej z nimi nie zostanie...Myślałam że one tylko mi tak robią, że do obcej osoby się nie odważą a tu...
P. i teściowa zgodnym chórem orzekli że moim JEDYNYM obowiązkiem jest zajmowanie się dziećmi i chyba to spotkanie nie było aż tak ważne by narażać sąsiadkę.
Oczywiście ja jestem ubezwłasnowolniona nigdzie mi pójść nie wolno bo JEDYNYM MOIM OBOWIĄZKIEM SĄ DZIECI...i powinnam doceniać że mogę sie nimi zajmować i siedzieć z nimi w domu.
Nie wspomnę o pomyśle mojego m. który podsunęła mu koleżanka z pracy aby jak dziecię mnie nie słucha włożyć mu głowę pod kran z lecącą zimną wodą...masakra jakaś...
I nikt nie zastanowił się nad absurdem tego pomysłu a tylko nad tym że MARZENA SOBIE NIE RADZI Z DZIEĆMI...
Puentą jest to iż co bym nie zrobiła i tak będzie źle a ja najgorsza...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz