No i pojechaliśmy ...na parapetówkę. Strasznie się bałam tej podróży, gdyż Maja niezaspecjalnie znosi jazdę samochodem, po prostu nie lubi skrępowania...
W drodze do Oleśnicy mieliśmy przystanek w łodzi bo Paweł musiał pozałatwiać sprawy z pracy, także wyszliśmy z Mają na spacerek ( była z nami Aga z Marcinem), Maja dostała książeczkę ze zwierzątkami i magnesami na których także są zwierzątka (Maja teraz ma fazę na tę książeczkę a bardziej na magnesy). Drogę o dziwo zniósł bardzo dobrze, pospała z godzinkę i ogólnie była zadowolona. Tuż przed Oleśnicą zajechaliśmy do Mc Donalda to była pierwsza w nim wizyta Mai.Maja dostała ciastko z jabłkami i chcieliśmy żeby pierwszy raz spróbowała frytek no i na początku nie bardzo chciała ale później już nie chciała oddać torebeczki z nimi. W samochodzie kończyła degustację, po zjedzeniu ostatniego kawałeczka włożyła nos do papierka chyba w poszukiwaniu reszty potem potrzepała nim i oddała mi mówiąc ,,ma,, ( tzn w jej języku że nie ma)...
Marcinek bardzo się ucieszył, że Maja przyjechała poza kilkoma drobnymi sprzeczkami o zabawki, Marcinek jak to 3 latek twierdził, że Maja nic nie może ruszać, gdyż wszystko jest jego a Maja nie mówiąca jeszcze naszym językiem pokazywała, że niekoniecznie ma on rację ( mimo iż zabawki były Marcinka więc teoretycznie miał rację)..Jak chciał, żeby jemu coś oddała pokazywała mu to on zadowolony po to sięgał po czym Maja chowała tę rzecz i uciekała...
Poza tym razem się bawili np skakali po materacu itp
Niestety za dużo wrażeń i ...w nocy histeria...ale już 3 nocy ( ostatniej było dużo lepiej)...hihi
Droga powrotna odbyła się już bez przystanków ale Maja padła zaraz po wyruszeniu i obudziła się ok 80 km od domu, trochę popłakała ale paluszki do chrupania załatwiły sprawę...
Także udany wyjazd, gdyby jeszcze pogoda chciała dopisać...
Poza tym Maja uczy się mówić PAN i PANI - tzn w jej wykonaniu jest to PA ( z odpowiednim akcentem oczywiście na P) bo np papa w Mai wykonaniu to PAA (z wydłużeniem A),
no i w końcu chyba udało mi się rozszyfrować słówko które od jakiegoś czasu zagościło w mai słowniczku tzn BWE - wydaje mi się że znaczy to wujek.
Maja się już robi bardziej samodzielna, sama się zaczyna bawić, układa klocki nosi lale i misie i mówi ,,AAAA,, tzn je usypia...
Aha i najważniejsze Maja zaczęła śpiewać piosenki tekst nieznany ale muzyka rytmicznie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz