czwartek, 14 kwietnia 2011

Odwiedziny w Oleśnicy (7-10.04.2011)

No i pojechaliśmy ...na parapetówkę. Strasznie się bałam tej podróży, gdyż Maja niezaspecjalnie znosi jazdę samochodem, po prostu nie lubi skrępowania...

W drodze do Oleśnicy mieliśmy przystanek w łodzi bo Paweł musiał pozałatwiać sprawy z pracy, także wyszliśmy z Mają na spacerek ( była z nami Aga z Marcinem), Maja dostała książeczkę ze zwierzątkami i magnesami na których także są zwierzątka (Maja teraz ma fazę na tę książeczkę a bardziej na magnesy). Drogę o dziwo zniósł bardzo dobrze, pospała z godzinkę i ogólnie była zadowolona. Tuż przed Oleśnicą zajechaliśmy do Mc Donalda to była pierwsza w nim wizyta Mai.Maja dostała ciastko z jabłkami  i chcieliśmy żeby pierwszy raz spróbowała frytek no i na początku nie bardzo chciała ale później już nie chciała oddać torebeczki z nimi. W samochodzie kończyła degustację, po zjedzeniu ostatniego kawałeczka włożyła nos do papierka chyba w poszukiwaniu reszty potem potrzepała nim i oddała mi mówiąc ,,ma,, ( tzn w jej języku że nie ma)...
Marcinek bardzo się ucieszył, że Maja przyjechała poza kilkoma drobnymi sprzeczkami o zabawki, Marcinek jak to 3 latek twierdził, że Maja nic nie może ruszać, gdyż wszystko jest jego a Maja nie mówiąca jeszcze naszym językiem pokazywała, że niekoniecznie ma on rację ( mimo iż zabawki były Marcinka więc teoretycznie miał rację)..Jak chciał, żeby jemu coś oddała pokazywała mu to on zadowolony po to sięgał po czym Maja chowała tę rzecz i uciekała...

Poza tym  razem się bawili np skakali po materacu itp
Niestety za dużo wrażeń i ...w nocy histeria...ale już 3 nocy ( ostatniej było dużo lepiej)...hihi

Droga powrotna odbyła się już bez przystanków ale Maja padła zaraz po wyruszeniu i obudziła się ok 80 km od domu, trochę popłakała ale paluszki do chrupania załatwiły sprawę...

Także udany wyjazd, gdyby jeszcze pogoda chciała dopisać...


Poza tym Maja uczy się mówić PAN i PANI - tzn w jej wykonaniu jest to PA ( z odpowiednim akcentem oczywiście na P) bo np papa w Mai wykonaniu to PAA (z wydłużeniem A),
no i w końcu chyba udało mi się rozszyfrować słówko które od jakiegoś czasu zagościło w mai słowniczku tzn BWE - wydaje mi się że znaczy to wujek.

Maja się już robi bardziej samodzielna, sama się zaczyna bawić, układa klocki nosi lale i misie i mówi ,,AAAA,, tzn je usypia...

Jeszcze niedawno byłam już strasznie zmęczona siedzeniem w domu i w ogóle. Byłam już tym bardzo zgorzkniała tzn tym iż wszystko jest na mojej głowie ani chwili dla siebie, wszystkie obowiązki na mojej głowie brak pomocy takiej codziennej nawet na chwilę, Maja wisząca ciągle mi u nogi.... na szczęście zaczęło się to zmieniać. Od kiedy Maja nie ciągnie cyca śpi przeważnie ( bo ma także gorsze noce) całą noc z krótkimi przerwami więc i ja jestem bardziej wyspana i w dzień kiedy przeważnie odsypiałam razem z nią noc teraz mogę np popisać bloga bo się nie kładę, lub szybko ogarnąć dom itp po prostu ta godzinka jest moja może nie dużo no ale chociaż tyle....a teraz już wiem że za żadne skarby nie chciałabym zostawić mojego bąka z obca osoba i iść do pracy ( o tyle dobrze że mam to szczęście że mogę sobie na to pozwolić). Jest szalona, ale taka kochana...

Aha i najważniejsze Maja zaczęła śpiewać piosenki tekst nieznany ale muzyka rytmicznie...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz