środa, 18 lutego 2015

Ferie zimowe

Nadszedł czas kiedy i nas dotyczy termin ,,ferie zimowe,,.
Pozycja ucznia do czegoś zobowiązuje...
No i pojechałyśmy na nasze pierwsze ferie...i to była masakra...
Pojechałyśmy ( wzięłam Agę i Julię) do Nowej Dęby, głównie odwiedzić babcie jak nazwała ją Gabrysia Calineczkę.
Przyjechała też cała rodzinka z Wrocławia i Piotrek z Ewą przywieźli chłopaków i pojechali.
Pierwsze dwa dni były ok bo noce trochę gorsze bo Julia darła się cały czas... Pierwszej nocy nie spał prawie nikt drugiej już moje dziewczyny były tak wykończone że nic im nie przeszkadzało...później wypróbowałyśmy syrop Tulleo...i to był strzał w dziesiątkę...
Także w pierwsze dwa dni pozwiedzałyśmy place zabaw a 3 dnia pomijając fakt iż zaczęło padać i padało kolejne 7 dni to jeszcze Wojtuś dostał temperaturę i okazało się że ma anginę ropną i zapalenie oskrzeli...i tak reszta poleciała jak domino ( trzymali sie tylko Gabi i Marcinek).
Także albo siedziałyśmy z 5 dzieci albo na zmianę same u babci by jej nie narazić na chorobę.
Wróciłam wykończona i jeszcze tydzień dziewczyny chore siedziały w domu ( bo Gabrysia się załatwiła przedostatniego dnia pobytu).








































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz