Wioletka i nierozczesane włosy
|
Kasia
Wysocka
|
Dla
Mai
|
|

Wioletka obudziła się w złym humorze. Nie
chciało jej się umyć zębów ani jeść śniadania, ubranka które mama przyszykowała
do przedszkola też się jej nie podobały a szczególnie skarpetki.
- mamo
znajdź mi inne, te są chłopięce !
–powiedziała Wioletka.
- córeczko
dlaczego tak sądzisz? Przecież kolorami pasują Ci do spodenek.
- Ja chcę
nałożyć różowe, te z księżniczkami.
- no to
muszę Cię zmartwić , bo przecież wczoraj je nosiłaś a teraz są w koszu z
brudnymi rzeczami.
- To je
upierz .
- Nie
kochanie , dziś nałożysz te, bo są czyste i wcale nie są chłopięce.
Wioletka
nałożyła ubranka chociaż wcale się jej to nie podobało i nadąsana poszła jeść
śniadanie.
Po śniadaniu
mama poprosiła Wioletkę, żeby przyniosła szczotkę i gumki do włosów.
- Chodź
uczeszę Cię – powiedziała mama.
- Ja się
dziś nie chcę czesać !!! Wczoraj jak mnie czesałaś to bolały mnie włosy.
- Włosy nie
bolą – powiedziała mama.
- A właśnie,
że bolą, mnie bolały.
- Proszę
podejdź do mnie i usiądź . Obiecuję Ci , że jak będę dziś na zakupach to kupię
Ci specjalny szampon. Może on ułatwi mam rozczesywanie Twoich włosów.
- To mnie uczeszesz
jak kupisz ten szampon , teraz nie -
powiedziała Wioletka i zrobiła jedną ze swoich min po których mama rozpoznawała
że już nic nie wskóra .
Mama miała
naprawdę dość , nałożyła Wioletce czapkę i pojechały do przedszkola.
W przedszkolnej szatni gdy dziewczynka zdjęła
czapkę wyglądała strasznie. Włosy sterczały każdy w inną stronę.
Mama
porozmawiała chwilę z panią Zosią opiekunką dzieci i przeprosiła ją za wygląd
córki.
Pani Zosia
wprowadziła Wioletkę do sali. Reakcja dzieci na widok rozczochranej dziewczynki
była zaskakująca.
- Patrzcie
to chyba ta mała Baba Jaga o której czytała nam pani Zosia – powiedział Bartek.
Oczy Bartka
zrobiły się okrągłe i zaczął płakać , do płaczącego chłopczyka dołączyła Hania
i Gosia. Dzieci pobiegły do pani Zosi i mocno się do niej przytuliły.
Wioletka
zrozumiała co zrobiła było jej smutno i
chciała do mamy. Teraz na pewno dała by się uczesać .
Do sali
wbiegła dziewczynka- Justynka jest najstarsza z całej grupy i często dokucza
młodszym dzieciom. Nawet podczas zabawy
potrafi uszczypnąć jakieś dziecko tylko dlatego, że zbudowało z klocków większą
wieżę .
Justynka
spojrzała na Wioletkę i powiedziała:
- patrzcie
jakaś „kudła” przyszła do przedszkola –
po czym powtórzyła - „kudła”, „kudła” ale jesteś brzydka i zaczęła się śmiać.
Bartek z
dziewczynkami przestali już płakać , przyjrzeli się dokładnie i zobaczyli że to
nie jest żadna Baba Jaga tylko ich koleżanka
Wioletka.
Justynka
nadal się śmiała i co jakiś czas powtarzała:
- Wioletka „
kudła”, Wioletka „kudła”.
Do akcji
wkroczyła pani Zosia uspokoiła dzieci a zapłakaną Wioletkę wzięła za rękę i
zaprowadziła do łazienki, tam zaplotła jej warkoczyk, po czym powiedziała.
- widzisz
tak jest jak się nie słucha mamy.
Dziewczynka
pokiwała główką, zrozumiała, że dziś
rano źle zrobiła, zasmuciła mamę a teraz jej jest smutno.
Ten dzień w
przedszkolu naprawdę dłużył się Wioletce nie mogła się doczekać mamy.
Kiedy mama w
końcu stanęła w drzwiach sali żeby zabrać swoją córeczkę do domu dziewczynka
podbiegła do niej i przytuliła się najmocniej jak potrafiła i powiedziała.
- Przepraszam Cię mamo.
Mama
pocałowała Wioletkę w rozczochraną główkę i pokazała jej nowy zakup. Był to
szampon o zapachu truskawek ułatwiający rozczesywanie włosów.
- Wiesz mamo
jeśli on nawet nie pomoże i nadal będą mnie bolały włosy to i tak teraz będę
się czesać .
- Córeczko
–włosy nie bolą, to skóra na głowie boli jak się ciągnie za włosy- powiedziała
mama i wyszły z przedszkola.
Od tamtej
przykrej historii codziennie rano i wieczorem Wioletka daje rozczesywać włosy.
A czy szampon pomógł??? Nie wiem na pewno ładnie pachnie.
Dobranoc
Maju, kolorowych snów.
Śpij dobrze
i buziaki z okazji urodzin
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz