piątek, 27 lipca 2012

WAKACJE

Miały być nieco inne ale ze względu na grypę żołądkową dzieci do których jechaliśmy nie dotarliśmy do docelowego miejsca naszego pobytu. Zostaliśmy u babci i dziadka moich czyli prababci i pradziadka dziewczynek
Dobrze się złożyło bo akurat nikogo nie było na miejscu bo mama i tata (moi) pojechali do Piotrka a babcia bardzo źle się czuła także przez tydzień jej pomagałam, sprzątałam, robiłam lub pomagałam przy posiłkach, robiłam zakupy itp, babcia mimo iż bardzo źle się czuła pilnowała zajmowała się dziewczynkami jak mogła tzn rozmawiała z Mają odpowiadała na jej pytania, pilnowała Gabrysi by nie spadła z łóżka lub nie siedziała sama bo wtedy płakała. Zdziwił mnie bardzo mój dziadek bo także interesował się niemi bywały i gorsze zachowania tzn dziadek ciągle droczył się z Mają mówił że w lesie są smerfy albo krasnoludki ale ona nie może tam pójść itp na wyniki droczenia nie trzeba było długo czekać na każde pytanie lub komentarz innej osoby Maja odkrzykuje ,,nie!,, lub ,,nie mam sukienki,, ,,nie jestem ładna,, itp...wstyd...i proszę dziadka żeby się z nią nie drażnił a on nic, aż Maja teraz krzyczy ,,mamo dziadek się ze mną drażni,,...









Po tygodniu przenieśliśmy się do dziadków dziewczynek bo wrócili a do prababci przyjechali nowi goście z Wrocławia.

Codziennie robimy z mamą /moją/ obchód po placach zabaw tak aby Maja się wyszalała. Gabrysia do tego czasu nauczyła sie przekręcać i już cały czas tylko mały wałeczek przekręca się po całej podłodze.

Byliśmy też z dziadkami u Pana doktora Płatka w Staszowie /60km/, lekarz znany w naszym regionie, jak byłam mała był naszym sąsiadem i często wklejał mi pępek podczas kolki....
Mamy odstawić Mai dietę i leki, wg dr Maja jest już w takim wieku ze sama musi sobie poradzić z alergią zwłaszcza ze nie ma wysypek, sączących się ran itp...
leki mamy dawać w razie zaostrzenia przez tydzień i jakby jakiś składnik bardzo jej dokuczał odstawić na jakiś czas i powrócić do niego, co do żelaza mamy zrobić badania morfologię, żelazo i transferynę i mamy wskazówki co robić w zależności od wyniku...
Co do drgawek przepisał nam czopki luminal i przy infekcjach z gorączką mam dawać jej przez 1-3 dni po czopku by nie dopuścić do drgawek.

21 lipca niedziela
dzień był pochmurny i padał deszcz ale mimo to było bardzo gorąco także babcia z dziadkiem zabrali Maję na basen kryty, Maja była zachwycona. Po powrocie padła jak kawka i spała do 19.00 a ja w tym czasie byłam u babci w szpitalu i wracałam z dziadkiem w okropną burzę...






W środę 25 lipca   był tu piknik rodzinny, ustawiono wielką zjeżdżalnię i wpuszczano na nią po 4 dzieci na 5 minut. Na początku było niewiele dzieci więc puściłam Majkę na nią, myślałam że sobie nie poradzi ...i totalne zaskoczenie wspinała się na górę jak małpka później na górze podskakiwała i spadała na dół / jakieś 5 metrów/. Była w sukience która przeszkadzała się jej wspinać i w trakcie czekania na drugą kolejkę przyszła do mnie i mówi ,,mamo daj mi jakieś majtki bo nie mogę się ślizgać...,, miałam getry dla Gabrysi także ubrałam jej je, w pasie związałam sukienkę i poszła szaleć. Kolejna kolejka okazała sie bardzo długa bo jak Pan ogłosił że koniec kolejki i zmiana to wszystkie dzieci słuchały oprócz Mai, także po 3 zmianie /nieudanej/ poprosiłam Pana aby wszedł i ją stamtąd ściągnął...









Nagrywano też teledysk do piosenki ,,Moje miasto,, zespołu PARTITA

Maja stanęła za zespołem i tańczyła, w pewnym momencie Pan z zespołu /ten po prawej/ odwrócił się wziął Maję za rękę wziął ją do przodu i z nią tańczył...

Wczoraj 26 lipiec  na wieczorny spacer poszli z nami ciotki Grażyna i Zosia i Iwona ze Sławkiem i mały Oliwierek. Na placu zabaw Sławek biegał za Mają. Zawołali mnie żebym zobaczyła jak Maja zjeżdża po rurze. Maja weszła na podest dała Sławkowi kawałek patyka rzuciła się na rurę Sławek ja zniósł  na dół a ona do niego ,,oddaj teraz telefon,, więc dał jej ten kawałek patyka...
Babcia dziś poszła do szpitala bo już bardzo kiepsko się czuła. My byliśmy na placu zabaw i każdy po kolei odwiedzał babcię.
Już się zbieraliśmy gdy to Maja przepadła....patrzymy a tu nieopodal jest wbetonowany na betonowej podstawie stół z kamienia do ping-ponga i 1 starsza dziewczynka ma na baranach Maję i ją podsadza na górę a druga z góry ją wciąga na ten stół...jak babcia dobiegła Maja stała już na stole wraz z innymi dziećmi...





4 sierpień  nasze ,,wakacje,, na podkarpaciu dobiegły końca. Prababcia Celinka już od paru dni w domu i czuje się już lepiej. Tata przyjechał wczoraj także dziś wyruszamy...
Po drodze czeka nas kilka atrakcji, jedziemy do Bałtowa do parku dinozaurów.
Niestety wyjechaliśmy zbyt wcześnie jak na naszych ,,miłośników podróży,,. Pół drogi Maja płakała, że nigdzie nie chce jechać, ze chce do babci Krysi, potem że chce do krowy nie do dinozaurów. Ale w końcu usnęła i udało nam się dojechać do Bałtowa. Zapowiadało się na deszcz ale na szczęście pogoda dopisała. Maja była zachwycona. Tata woził ją w wózku dinozaurze ( Maja mówiła że to kura), super był plac zabaw... 
Maja bardzo chciała popływać kaczką na jeziorze ale niestety kolejka była nie do przebicia z dwójką maluchów...
Maja odkopywała nawet szkielet dinozaura...
Ogólnie dzień można uznać za bardzo udany i w końcu w komplecie...




















5-10 sierpień

 wakacje w Łomży. Kilka pierwszych nocy spędziliśmy u prababci Jadzi a resztę u Beatki, Maćka i Oleńki.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz