wtorek, 28 czerwca 2011

BUNT DWULATKA

No i mamy bunt naszej 2-latki. Czasami myślę, że ten bunt trwa od zawsze. Od czasu kiedy Maja przyszła na świat nigdy nie była grzecznym ani spokojnym dzieckiem. A teraz jest jeszcze gorzej. Ulubionym zestawem słów Mai jest ,,oj nie,, lub po prostu ,nie,,. A ulubionym zajęciem jest notoryczna i mam czasami wrażenie iż nieustająca histeria. Gdy Mai coś się nie podoba lub dzieje się nie po jej myśli potrafi krzyczeć nawet godzinę i to kilka razy dziennie. Gdy nie osiąga swojego podchodzi do mnie z pięściami aby mnie uderzyć lub z otwarta buzia by ugryźć a i ostatnio doszło szczypanie. Najgorsze iż gryzie i bije inne dzieci a zwłaszcza sąsiadkę Madzię ( 3latka), reaguję za każdym razem ale niestety ona za chwilę robi to samo.

Od dzisiaj staram się ja przyzwyczaić do nocnego spania w swoim pokoju ( tzn Maja, żeby spała w swoim pokoju) niestety dziś tak jak myślałam spadła z materaca, ciekawe czy dziś da się położy u siebie.

Zaczęłam ją odzwyczajać od pieluchy ale po tygodniu się poddałam i założyłam od nowa pieluchę, bo zaczął się wstręt do nocnika, nie dała się na nim posadzić a robiła obok na podłogę lub dywan. Kupiłam więc nakładki na sedesy i teraz woła ( ale mimo to chodzi w pieluszce). Niestety głównie woła, gdy ma w pieluszce kupę i żeby się jej pozbyć, lub ma za mokro ( wg niej) lub jak ma iść spać  ( wczoraj jak już leżała chodziłyśmy do toalety 6 razy).

Słownictwo:
-PANI - do tej pory był PAM (czytaj Pan/Pani)
-słowo WZIUM ( SIO np mucho) ewoluowało do słówka DZIAM
- a jak coś się np rozleje to Maja z wyrzutem patrzy na mnie i woła MAMO!

Mamy teraz pod domem prawdziwy plac budowy tzn mamy ekipę, która układa kostkę brukową, wczoraj był jeszcze pan, który koparką rozwoził nam ziemię pod domem oczywiście Maja musi być zawsze w centrum wydarzeń i wczoraj nie dała  się wciągnąć do domu, ciągle nadzoruje pracę robotników.


Dziś wyszłam z domu dosłownie na 30 sekund by zapłacić za piach i w tym momencie szef ekipy powiedział do mnie ,,wraca Pani do domu bo aparatka tańczy na parapecie,, także wcisnęłam mu pieniądze w rękę i pobiegłam Maję zdjąć z parapetu. Po prostu masakra, na chwilkę nie można jej spuścić z oczu.


Maja pytana w sytuacjach, gdy coś zbroiła np coś rozlała, porysowała ,, kto to zrobił,,  za każdym razem odpowiadała ,,Macien,, czyli Marcin, dopiero kilka dni temu zaczęła mówić, że zrobiła to ,,manie,, lub ,,mania,, czyli wreszcie ,,maja,,. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz